Myślę sobie, że to wszystko to jakiś fantastyczny zbieg okoliczności sprzyjających poznaniu się dwóch ciał A i B, zmierzających przed siebie.
I że to się nie zdarza, tak sie nie dzieje. Robisz te wyjątki, nagle się nie kontrolujesz, żresz więcej i mówisz, śmiejesz się do siebie. Czujesz, myślisz, wszystko robisz dużo intensywniej i nie możesz się skupić. Jesteś szczęśliwy, gdy łapiecie motyle do słoików, by patrzeć, jak zdychają, podlewasz mrowsiko paliwem i inne stworzenia niczemu niewinne i widzisz, ze jesteście tacy sami, chociaż nie macie żadnego pojęcia, jeszcze zbyt wcześnie. Czujesz to dziwne szczęście, boisz sie do niego przyznać, przyznać do tego, że dawno wpadłeś, przepadłeś i toniesz w cudzym zapachu, smaku i ślinie, panikujesz, nie możesz sie zatrzymać, oprzeć, zaryglować i planujesz, jak spędzicie emeryturę i jak będziecie razem do niej dorabiać, taki jesteś szalony, myślisz, że to to, na co czekałeś całe życie.
I myślę sobie też, że to całkiem miłe, że wszystkie wymiary jak: data, pogoda i miejsce musiały nam sprzyjać i że akurat miałam dobry humor i zgubiłam mózg na chwilę, oczy i szczękę.
A potem czytałam literaturę i okazuje się, że rzeczy jak powyższe zdarzają się nawet nagminnie.
A potem czytałam twoje oczy i okazuje się, że ktokolwiek mógłby być mną dla ciebie. Bardzo jestem losowa.
Literatura tylko mnie niszczy.
6 komentarzy
Autopogoń
18/12/2015 at 00:26„A potem czytałam twoje oczy i okazuje się, że ktokolwiek mógłby być mną dla ciebie.” niestety sytuacja, w której obie strony od początku chcą tego samego to rzadkość – zwykle to jedna osoba musi tę drugą do siebie przekonać.
Weronika
20/12/2015 at 01:20a mimo wszystko wciąż jest „coś” w tych fantastycznych zbiegach okoliczności – „Nasze życie codzienne jest bombardowane przez przypadki,
dokładniej mówiąc przez przypadkowe spotkania ludzi i zdarzeń, które
nazywamy koincydencją. Koincydencja oznacza, że dwa niespodziewane
wydarzenia występują jednocześnie, że się spotykają. (…) Ogromnej
większości takich koincydencji człowiek w ogóle nie zauważa. (…) Ale
czy wydarzenie nie jest tym bardziej znaczące i wyjątkowe, im więcej
potrzeba było przypadków, aby mogło się wydarzyć? Tylko przypadek może
wyglądać jak poselstwo losu. To, co jest nieuchronne, czego się
spodziewamy, co powtarza się codziennie, jest nieme. Tylko przypadek do nas przemawia. (…) Przypadek ma w sobie czar. Jeśli miłości ma być miłością niezapomnianą, od pierwszej chwili muszą się ku niej zlatywać przypadki (…)”
Wiola Starczewska
03/01/2016 at 11:29Tak mi się przypomniała Szymborska i Miłość od pierwszego wejrzenia…
Dominika Dobrowolska
03/01/2016 at 13:46Literatura jest piękna, ale może zniszczyć… Naiwność naszą wzmacnia i wiarę w ludzi wyjętych z książek. I kochamy, cierpimy, płaczemy, ale wciąż czekamy na księcia z papieru wyciętego.
Wiola Starczewska
20/02/2016 at 15:41Ojej, a myślałam, że to naprawdę, a to chodziło tylko o miłość z książek…
magda na zimno
26/02/2016 at 11:27nie tylko 🙂