Uncategorized

rezygnuję

Wraz z przekroczeniem własnego progu naiwności jestem zmuszona zrezygnować z bycia dla ciebie właściwie kimkolwiek i nie widzę sensu żadnego w kupowaniu ci obiadów w drodze z pracy do domu ani bycia ładną w łóżku i pracowitą w kuchni; nie widzę nas za lat pięć ani za dwa tygodnie i widzę właściwie tylko śmieci, których nie wyniosłeś i własną głupotę. I mogłabym sobie bić brawo, gdybym dostrzegła to wcześniej, a teraz po prostu mi głupio; muszę zrezygnować też z tych drogich prezentów, które zamówiłeś, a nigdy nie przyszły, ponadto umiem już sama sobie umyć auto i pamiętam, żeby domknąć wszystkie szyby wcześniej; i nie widzę sensu pokazywania ci, że mamy sens i rezygnuję też z bycia kimś, kto szuka wspólnych zainteresowań, gdy nie jesteś przekonany, że pasujemy do siebie, czy jeździ z tobą na ryby, których się boisz, przekonywania cię, że nie jest tak źle, bo przez chwilę mi wierzysz, a potem się obracasz i znów wracasz z tą samą wątpliwością. I w końcu rezygnuję z seksu (czy co to było) oraz bycia kimś, kto nie wątpi, kiedy ty wątpisz ani nie widzę sensu zatrzymywania w drodze do drzwi kogoś, kto by mi je przytrzymał.

1 Comment

  • Róża
    17/08/2016 at 21:51

    Smutno.

    Reply

Leave a Reply