Uncategorized

kartki z kalendarza III

W czwartek minęło pół roku, zaczęliśmy mówić sobie cześć i w międzyczasie mogłabym mieć wszystkich twoich kolegów, moich kolegów, ich kolegów itd. I chyba właśnie to mnie w tobie pociąga, że mnie niby chcesz, niby nie.

Cały piątek łapałam twój wzrok na sobie i mieliśmy to coś w oczach, co nie dało mi spać przez cztery godziny, z uśmiechem życzyłeś mi miłego weekendu.

Jakbyś życzył spieprzonego, nawet bym się nie połapała.

Uznałam, że sobie ciebie odpuszczam, raz na zawsze, od tej soboty włącznie. Przestanę myśleć tak gęsto na twój temat jak dotychczas, bo już nie myślę o niczym innym, tylko jem do twojego zdjęcia, więc koniec i wtedy przychodzi niedziela.

W niedzielę wydepilowałam okolice intymne, jakbyśmy spotkali się gdzieś przypadkiem na mieście – na przykład pod twoim blokiem, często tamtędy chodzę. Namawiam psa, żeby się załatwiał przed twoją klatką, żebym mogła tam postać.

W poniedziałek psycholog powiedział mi, że mam jakąś obsesję na twoim punkcie, to ja mu – choć staram się być elegancka i wysławiać się ładnie (mój ojciec to przecież profesor) – że chyba go, że nie odliczam tych dni, tylko, że sobie zapisałam w Outlooku taką naszą małą mini rocznicę.

We wtorek minęło pół roku i cztery dni.

4 komentarze

  • The Blond Travels
    09/03/2017 at 05:24

    O mamo! ale ty piszesz!

    Reply
  • Asia Węcłaś
    09/03/2017 at 10:36

    <3

    Reply
  • Babski Blues
    09/03/2017 at 16:51

    Znamy 🙂

    Reply

Leave a Reply