notatki z życia

awans

od kiedy objęłam stanowisko dyrektora, mam możliwość odbicia sobie drobnych i dużych niepowodzeń na podwładnych. bałam się ów niepowodzeń będzie znacznie więcej niż ludzi pode mną, jednak awansowali mnie naprawdę wysoko. myślę: super. co robię: rozciągam kręgosłup. 

to wszystko przyszło w odpowiednim czasie. miałam już tyle problemów i zadań na obecnym stanowisku, że musi się nimi zająć ktoś inny, bo ja nawet nie wiem, jak zacząć. to musi być ktoś o niższych kompetencjach – ktoś, kto będzie umiał się przyznać i zapytać, o co chodzi. poza tym wszystko wydaje się być proste. 

uważam, że totalnie zasłużyłam na to wyróżnienie. od pierwszego dnia dzień w dzień, wytrwale, przez kilka godzin z przerwami siedziałam i czekałam aż mnie ktoś dostrzeże. z nudów zaczęłam pisać bloga. cóż, niektórzy nie byli tak zorientowani na cel. ja byłam. 

więc teraz nie mają służbowego auta, służbowego telefonu, służbowego faceta. nie mają wysokofunkcjonujących alkoholików za znajomych ani szansy być wysokofunkcjonujący zanim będą alkoholikami. nie mają firmowych pieniędzy na cele reprezentatywne i nie mogli sobie za to kupić symbolu władzy – berła z wielkim logo. 

rzutnikiem bym tak nie szpanowała, bo nie umiem tego podłączyć.

ale to co mnie podnieca najbardziej to to, że w gabinecie i w domu mam światło włączające się i gasnące na podwójne klaśnięcie. gdzieś w życiu zawsze wiedziałam, że właśnie tak chcę żyć. tak, że jak się bzykam służbowo czy prywatnie albo biją mi brawo, gdy skończę, to jest zawsze wow. dyskoteka.

No Comments

    Leave a Reply